środa, 19 lipca 2017

Naszyjnik Retro

Handmade to miłość, która raz odczuta, nie odchodzi, nie "rdzewieje", nie roztapia się... 
Dzisiaj chcę Wam pokazać kolejny owoc tej miłości czyli nowy naszyjnik TakaYa, inspirowany modą i klimatem lat 1920 


W tle fragment zdjęcia z ceramiką z okresu secesji.

Chętnie Wam opowiem jak powstawał.
A zatem, na początku była glinka, z której zrobiłam okrągły kaboszon, i pozwoliłam mu schnąć przez 3 dni. W międzyczasie wybrałam odpowiednią grafikę, którą ozdobiłam kaboszon. Przydała mi się znajomość metody decoupage'u. Kolejnym krokiem było szlifowanie brzegów kaboszonu oraz lakierowanie - nadało mu właściwy kształt i jakość. 
Można przystąpić do tworzenia naszyjnika. Nie miałam wątpliwości co do kolorystyki - sepia, bronz, stare złoto, kość słoniowa.

 Jeszcze filc, igły, nożyczki, nici, dobór kształtów koralików. Oraz wizja! No, w zasadzie ta była pierwsza. 
Przyszła nagle... 

Z lat 1920. Wraz ze spojrzeniem kobiety z grafiki z kaboszonu. A zatem szyjemy... ! 




Kiedy centralna część naszyjnika była gotowa, zainspirowały mnie wieczorowe frędzlowe suknie! tak! retro musi mieć frędzle. I ma, 23. 1923 to rok urodzenia mojej nieżyjącej już babci, Ireny.

Teraz kilka ładnyyych godzin pracy, kilka ukłuć ;) i wszystko, no niemal wszystko, jest gotowe. 
Jeszcze zawieszka, i nośnik. Tutaj wykorzystałam gotowy metalowy lekki łańcuch, który oprawiłam, by móc zamocować odpowiednie zapięcie. 

Pora na zdjęcia. 
Metaliczne koraliki są niezwykle wymagające, a szczególnie dla tak nieśmiałego fotografa jak ja... zatem bądźcie proszę wyrozumiali dla efektu końcowego zdjęć.










W tle ilustracja fot. jeden z projektów A Gaudiego






Naszyjnik jest na sprzedaż.